Nothing's fine, I'm torn.
____________________________
*Nathley*
Po szkole, jak zwykle, kierowałam się w stronę kwiaciarni. Zwykle przesiadywałam tam trzy, cztery godziny, do osiemnastej. Odrabiałam tam lekcje, pomagałam w dobieraniu kwiatów - sama przyjemność.W drodze, na słupie ogłoszeniowym rzuciło mi się w oczy ogłoszenie. Jayne Collins, założycielka The Saturdays i The Wanted, poszukuje dziewcząt w wieku od szesnastu do dwudziestu lat do jej najnowszego projektu, girlsbandu. Kandydatka musi mieć niesamowity głos. Zapraszamy, audycje w teatrze w Bradford, 9 czerwca, od 9. Zapisy już od 6! Prosimy o wybór angielskich piosenek.
Od razu pomyślałam o Olivii, która śpiewała od zawsze. Zrobiłam fotkę ogłoszenia moim iphone i ruszyłam w stronę kwiaciarni.
Po pracy wybrałam się do sklepu, spodziewając się pustek w lodówce oraz szafkach. Zakupiłam potrzebne rzeczy i ruszyłam do mieszkania.
Około dwudziestej, kiedy Liv wróciła do domu, od razu zawołałam ją do swojego pokoju.
- Patrz, co dziś znalazłam. Spodoba ci się - pokazałam dziewczynie ogłoszenie.
- Serio sądzisz że mam szanse? - Olivii wyraźnie spodobał się mój pomysł.
- Jasne, przecież świetnie śpiewasz! Do tego umiesz tańczyć, a w girlsbandzie to wiesz...
- Ale przesłuchanie jest jutro. A w soboty masz wolne. Błagam cię, pojedź ze mną! - przybrała błagalny ton.
- Zobaczę co da się zrobić.
- Byłoby cudownie!
- Wybieraj piosenkę.
- I ubrania... Pomocy, Nathley!
Przeszłyśmy do pokoiku Liv i Masona i stanęłyśmy przed szafą. W końcu, po pół godzinie wybrała białą koszulkę z czarną kieszonką i jeansowe szorty, do tego jej najnowsze vansy.
Kolejnego dnia, w sobotę, obudziły mnie śpiewy Olivii. Za pewne już wstała i urządziła sobie małą próbę. Przebrałam się w jasnofioletową tunikę i legginsy, po czym przeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie gofra z bitą śmietaną. Nie potrzebowałam włączać radia, bo wystarczały mi wykonania acapella Liv. W pewnym momencie wbiegła do kuchni.
- Obudziłam cię? Przepraszam, ale nie mogłam spać!
- Nie szkodzi. Zbieraj się, wychodzimy za piętnaście minut - powiedziałam i poszłam do pokoju się umalować.
O 5:43 wyjechałyśmy spod naszego domu - Liv prowadziła - i skierowałyśmy się w stronę Bradford. Droga z Keighley trwała jakieś piętnaście minut.
Możecie pomyśleć, dlaczego Bradford, a nie Londyn czy Cambridge. To był dopiero pierwszy etap, kolejny wraz z wynikami miał odbyć się właśnie w Londynie, konkretnej daty nie podano, ale z moich źródeł wiem, że Bradford jest przedostatnim przystankiem, zaraz przed Doncaster.
Przed teatrem trudno było znaleźć miejsce na samochód, a wszędzie kręciło się pełno nastolatek. Z trudem doszłyśmy do kolejki i czekałyśmy na otwarcie zapisów. Liv strasznie chciała wejść na początku, dlatego przybyłyśmy tak wcześnie.
Z lekkim opóźnieniem, bo o 6:13 zaczęto rozdawać kartki do wypełnienia. Usiadłyśmy na ławce w parku na przeciw teatru i wypełniałyśmy. Potem oddałyśmy ją. Liv dostała numerek 143. Aktualnie występował numer 76.
Podeszła do nas jakaś dziewczyna, na oko miała z trzydzieści lat.
- Bierzecie udział w castingu? - zapytała.
- Ja tak, ona mi towarzyszy - Olivia odpowiedziała.
- Adele w zeszłym roku zarobiła z 20 milionów, na prawdę nie chcesz spróbować?
- Ja... nie śpiewam... - zmieszałam się lekko.
- Zawsze możesz zacząć!
- Do...dobrze? - odparłam i ruszyłam w stronę kolejki do zapisów.
Liv stwierdziła, że nie powinnam konkurować z przyjaciółką, ale po prostu chciałam mieć z głowy tą laskę. Jak się potem okazało, była to asystentka Collins, organizatorki castingu.
Wypełniłam co trzeba i otrzymałam numer. 213. Aktualnie - 132. Liv pewnie już siedzi jak na szpilkach. Chciałam z nią iść, ale kiedy dziewczyna przy drzwiach spostrzegła numerek naklejony na koszulkę, zatrzymała mnie. No cóż, powodzenia Olivia!
Godzinę po Liv miałam wejść ja. Poprowadzona zostałam przez sympatycznie wyglądającą blondynkę na małą salę. Dostałam mikrofon i instrukcje, gdzie kierować się dalej.
We właściwym pomieszczeniu, jak zgadywałam na mniejszej scenie, przy stole zasiadała Collins, wraz z Sandford z The Saturdays i kobietą, która przekonała mnie do udziału w castingu. Jeśli wierzyć tabliczce, była to niejaka Maria Gerarit, nazwisko, które nic mi nie mówiło.
- Witaj - przywitała mnie ciepło - to ciebie zachęcałam?
- Tak...
- Więc musisz nie mieć piosenki. Za tamtymi drzwiami są różne single, wybierz sobie coś i wróć za 10 minut - wskazała na drzwi do pomieszczenia obok, a ja posłusznie ruszyłam w tamtą stronę. Potem powiedziała do mikrofonu - Ley, daj następną.
W pomieszczeniu stało pełno półek z instrumentalnymi nagraniami piosenek. Zdecydowałam się na najnowszą piosenkę Coldplay i Rihanny - Princess of China. Zza ściany słychać było fałsz jakiejś dziewczyny do piosenki Nicki Minaj Superbass. A potem komentarze w stylu poćwicz i wróć na kolejny casting.
- Maranossa! Prosimy do nas... - wróciłam.
- Więc, co tam wybrałaś?
- Princess of China - pokazałam okładkę i podałam chłopakowi obsługującemu sprzęt.
Once upon a time somebody ran
Somebody ran away saying fast as I can...
Collins wypełniła jakąś kartkę i podała reszcie - za pewne do podpisu. Gerarit podała mi ją i powiedziała:
- O 20 zgłoś się z nią na oficjalne wyniki. Do zobaczenia wieczorem!
- Jak ci poszło? - spytała Olivia zaraz przy wyjściu.
- No... mam się zgłosić o 20.
- Jak ja! Cudownie! Ej, chodźmy coś zjeść...
Jako iż była dopiero 10, wybrałyśmy się na shopping. Kupiłam nowe sandałki, a Liv zaopatrzyła się w okulary przeciwsłoneczne i bokserkę. Do domu wróciłyśmy po 14.
Zajęłam się internetem - plotki, facebook, twitter. Nim się obejrzałam minęła 17, więc postanowiłam przejść się do Olivii i wybrać jakiś strój. Po półgodzinie ja miałam w planach ubiór białej koszulki i niebieskich rurek, a Liv zamierzała ubrać nowo zakupioną bokserkę i jeansowe szorty. Wyjechałyśmy około osiemnastej, a w planie miałyśmy jeszcze zajechać do KFC, ponieważ żadna z nas nie potrafiła gotować.
W Bradford pojawiłyśmy się za dziesięć 20 i od razu skierowano nas w stronę głównej sali, jednak za kulisy. Na scenie, za kurtyną było z osiemdziesiąt dziewczyn, jedne słuchały muzyki, inne plotkowały a kolejne coś jadły. Ja zagadałam się z Liv i Evelyn, miło wyglądającą brunetką. W końcu poproszono nas o ustawienie się w rzędzie. Ja stałam bliżej lewego końca, obok Olivii i jakiejś blondynki.
Podnieśli kurtynę. Na fotelach siedział cały skład The Wanted wraz z Collins.
- Witajcie dziewczęta - przywitała nas - Jak pewnie wiecie, jest to jeden z moich ostatnich projektów, jeśli mogę tak powiedzieć. Aktualnie trwa etap drugi... Podzielimy was na dziesięć grup, każda po dziesięć osób. Zaśpiewacie dowolnie wybraną piosenkę. Ok, więc... Pierwsza grupa, dziewczyny które wyczytam, wsytąpić. Ashley Tragasis, Tally Gatridia, Hellen Vorl, Julliet Grey, Nathely Maranossa - na te słowa wystąpiłam - Felicity Grounder, Anabella Greenwood, Rebeca Molls, Sasha Natares, Maya Tar. Dziękuję, macie godzinę, Layla was zaprowadzi - wskazała na drobną brunetkę, która stała przy wejściu na kulisy. Skierowałam się tam, podobnie jak inne wyczytane dziewczyny.
Zaprowadzono nas na początku do sali, w której występowałam wcześniej. Dostałyśmy zadanie odnalezienia odpowiedniej piosenki. Nasz wybór padł na Heart Skips a Beat, więc zaraz po wyborze musiałyśmy przejść do innej salki. Tym razem znajdowałyśmy się, prawdopodobnie, na najmniejszej scenie teatru. Znałam go dosyć dobrze, bo w ciągu roku zdążyłam odwiedzić go z dwadzieścia razy.
Zaczęłyśmy rozdzielać solówki. Zostało nam tylko 40 minut!
_____________
Pisałam to tydzień. Coś takiego. Załamuję się, co publikuję.
Kolejnego rozdziału oczekujcie gdzieś w pierwszym tygodniu lipca.
Blog ma być o One Direction, ale to w przyszłości, bo nie planuję tylko słit romansu, a również rozwijania kariery!
Komentujcie. I piszcie, z którym z 1D powinna być Nathley ^^
Agaaa.
fajnie się zapowiada ;)
OdpowiedzUsuńja też dopiero zaczynam, więc zapraszam do siebie
http://nextonedirectionstory.blogspot.com/