Od zawsze, odkąd pamiętam, byłam tą złą. Dwudziestoletnia teraz Hellen, zbierała co rok stypendia, dyplomy i medale. A ja? Nie spełniałam ambicji rodziców. Nie miałam osiągnięć, świadectw z paskiem... Niczego tego co ona. Ta niby doskonała.
Pamiętam, kiedy nakryłam ją na wagarowaniu. Skończyło na tym, że szantażowałam ją do wyjazdu do Anglii, czyli dobre dwa lata.
A teraz, kiedy jestem w UK, nikt mi niczego nie narzuca. Dlaczego? Nie mieszkam z nimi, rodzice i Hellen mieszkają w Bradford. Ja natomiast zamieszkałam z moją słodką przyjaciółką, poznaną po przyjeździe tutaj, Olivią i jej chłopakiem w uroczym mieszkanku w Keighley. Mieliśmy dwa pokoje, z czego ja zajęłam jeden a gołąbeczki drugi.
Uczę się w miejscowym liceum. Prestiżowe, jak mówi ulotka dołączana do podręczników. A po szkole muszę pracować w kwiaciarni, żeby utrzymać siebie. Umówiliśmy się, że ja płacę za siebie, Liv z Masonem za siebie. I tak zwykle to ja płacę całość czynszu, bo dziwnym trafem nie zostaje im kasy. Nie mam pojęcia czemu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz